Im bliżej do porodu, tym więcej wątpliwości pojawia się w głowie przyszłej mamy. Zdarza się, że nienarodzone jeszcze maluszki mają już ułożone życie do pełnoletności. Wszystko jednak zaczyna się od fundamentalnego pytania: „Co ja zrobię z tym dzieckiem?”.

Zbliżające się rozwiązanie potrafi nieźle zestresować. Niektóre mamy są na tyle przejęte swoją przyszłą rolą, że łkając, pytają swoich partnerów: „A jak nie będziemy umieli się nim zająć?”. Inne duszą w sobie emocje, a pozostałe zwierzają się ze swoich obaw bardziej doświadczonym koleżankom. Powodów do strachów jest naprawdę dużo. Na szczęście w większości przypadków są one zupełnie nieuzasadnione.

Wizja chorób
„Ważne, żeby było zdrowe” – to motto każdej ciężarnej. Mimo tego, że zostały zrobione przeróżne badania i kilka USG, to zawsze pozostaje ta doza niepewności. Przyszłe mamy modlą się o to, aby ich dziecko urodziło się zdrowe. Boją się również tego, że nie będą umiały rozpoznać tego, kiedy noworodek zachoruje. Jak się okazuje, nie jest to takie trudne, ponieważ maleństwo doskonale potrafi zakomunikować, kiedy coś mu dolega. W jaki sposób? O tym doskonale wie każda mama.

Przerażająca pielęgnacja
Mamy, które jeszcze noszą swoje dzieciątko pod sercem, nie potrafią wyobrazić sobie tego, jak ich życie będzie wyglądało w niedalekiej przyszłości. I to spędza im sen z powiek. Boją się, że nie będą umiały dobrze zająć się maluszkiem. Kąpiel takiej kruszynki? Zmiana pieluszki? A może założenie pajacyka? To brzmi jak czarna magia. Jednak nie taki diabeł straszny. Kiedy już maleństwo pojawi się na świecie, szybko można się przekonać, że pielęgnacja dziecka to pikuś.

Trudna laktacja
Niektóre mamy jeszcze przed porodem umawiają się z doradczynią laktacyjną, aby pomówić o tym, w jaki sposób prawidłowo przystawić dziecko oraz na co zwrócić uwagę podczas karmienia piersią. Początki laktacji nie są usłane różami, jednak wystarczy odrobina chęci i samozaparcia, aby wszystko dobrze się skończyło. Przyszłe mamy powinny wiedzieć, że zawsze mogą zaufać swojej intuicji. A ta, jak wiadomo, nigdy się nie myli!

Złe towarzystwo
Kiedy już wszystkie obawy dotyczące okresu niemowlęcego zostaną rozwiane, wówczas nie pozostaje nic innego jak wybiec nieco w przyszłość. Mamy są w tym naprawdę dobre. Boją się, że ich dziecko popadnie w złe towarzystwo i nie będą wiedziały, jak mu pomóc. Oczami wyobraźni widzą swoją pociechę w policyjnej asyście. Spokojnie! Maleństwo jeszcze się nie urodziło, nie mamy powodów do obaw. Dobra mama poradzi sobie ze wszystkimi przeciwieństwami losu. Ważne tylko, by nie martwiła się na wyrost.

Złota przyszłość
Dziecko tak mocno kopie, że z pewnością zostanie drugim CR7? A może wprowadza brzuch swojej mamy w takie falowanie, jakby chciało zostać nauczycielem samby? Niejedna mama wybiega myślami niezwykle daleko w przyszłość. Jej nienarodzone jeszcze dziecko jest już zapisane na matematykę dla trzylatków, lekcje pływania oraz naukę gry na skrzypcach. Mamy skupiają się na sukcesie edukacyjnym swoich dzieci. Wszak „nauką i pracą”… Czy nie jest zbyt wcześnie na takie rozważania? Może warto skupić się na metodzie małych kroków? Szczęśliwe dzieciństwo to najważniejszy krok.

Ciąża to ostatni moment, kiedy mama może zająć się tylko sobą. I chociaż przyszłość jest jedną wielką niewiadomą, a dobre macierzyństwo staje pod znakiem zapytania, to młode mamusie nie powinny dać się zwariować. Chociaż na chwilę warto założyć różowe okulary i cieszyć się swoim stanem i radosnym oczekiwaniem na maleństwo. Dzięki temu wszystkie obawy i wątpliwości znikną.

Tekst: M. Zieleń-Puszczecka

Share Button