Noworodek – dziecko próbuje przystosować się do innych warunków. Do czasu urodzin mieszkało we wnętrzu mamy, gdzie było ciszej, ciemniej i cieplej niż na zewnątrz. Teraz dźwięki są głośne, dotyk wyraźny, światło ostre. Nie oznacza to, że maluch nie umie zaakceptować zmian. Jest wspaniale do nich przystosowany.

Do czasu urodzin skóra dziecka, pokryta mazią płodową, nie wymaga pielęgnacji i postępowania higienicznego, ochronnego czy tym bardziej leczenia. Skóra dotąd czerpała wilgoć z wód płodowych. Po urodzeniu zmienia się sposób nawilżenia skóry i musi ona zacząć czerpać wilgoć od środka. Naskórek, który jest martwy, wysusza się, pęka i złuszcza. Temu procesowi nie można zapobiec. To naturalne, niewymagające postępowania pielęgnacyjnego zjawisko. Dziecko wygląda jak „popękane” (brzuszek, pachwiny), łuszczy się (całe ciało), skóra „schodzi” płatami lub sypie się obficie. Dla rodziców to stres, martwią się, próbują znaleźć przyczynę. Tymczasem nie jest to ani atopowe zapalenie skóry, ani alergia ani inny problem, tylko stan przejściowy, wynikający ze zmiany środowiska z wodnego na suche, w którym dziecko żyje.

W trosce o delikatne ciało
Rodzicom trudno zaakceptować, że to norma, jeśli nie znają przyczyny. Bardzo istotna jest tu edukacja przedporodowa u położnej lub w szkole rodzenia, gdzie rodzice zostają przygotowani
na takie niespodzianki i zawsze uzyskają pomoc, tłumaczenie i radę. Skóra noworodka jest dużo cieńsza od skóry dorosłego człowieka, dlatego staramy się o nią troskliwie dbać. Proces złuszczania naskórka trwa zwykle kilka dni. Możemy poprawić wygląd skóry, choć jest to postępowanie krótkotrwałe, niezmieniające przyczyny, tylko poprawiające wygląd. Skórę noworodka możemy pielęgnować podczas kąpieli, stosując łagodne środki natłuszczające do mycia (emolienty). Działają one do 6 godzin, więc trzeba ponawiać kąpiel, by naskórek lepiej wyglądał. Można także smarować skórę dziecka środkami przeznaczonymi do pielęgnacji noworodka albo stosując dobre naturalne oleje.

Tak małe dzieci lubią dotyk, ma on właściwości poznawcze, wzmacnia więź dziecka z rodzicem oraz działa relaksująco. Dla rodziców taki dotyk jest środkiem do poznania swojego dziecka, stworzenia relacji, silną potrzebą dawania oraz poczuciem dobrze pełnionej roli rodzica. Skoro ta czynność daje tyle dobrego zarówno dziecku, jak i rodzicom, nie musimy się ograniczać i sprawiając przyjemność dziecku i sobie, smarujmy je jak najczęściej, pamiętając o właściwym doborze kosmetyków lub olejów. Jeśli u noworodka zastosujemy taką pielęgnację, niemowlę będzie ją znało doskonale i będzie to dla niego wspaniały sposób na zabawę, relaks i błogą chwilę z rodzicem.

Odparzenia pod kontrolą
Zarówno u noworodka, jak i niemowlęcia są miejsca szczególnie narażone na podrażnienia. To okolica pieluszkowa. Działanie moczu i strawionych resztek oraz brak nieograniczonej cyrkulacji
powietrza przy cienkiej warstwie podskórnej może doprowadzić do powstania podrażnień, a nawet odparzeń. Taką skórę należy utrzymywać w czystości i suchości, często zmieniać pieluszki oraz zmywać łagodnymi środkami, stosując preparaty przeznaczone do ochrony tej okolicy. Jeśli mamy do czynienia z zaczerwienieniem, możemy skórę natłuścić kremem ochronnym, obserwując, jak zareaguje. Jeśli pojawią się pęcherzyki, warto zastosować preparat z cynkiem, który ma właściwości ściągające, antybakteryjne i wysuszające. Do zmywania warto używać wody z emolientem, który ułatwia zmywanie nieczystości i natłuszcza, lub nadmanganianem potasu, który działa antybakteryjnie i wysuszająco.

Kikut pępowiny
Kikut pępowiny to pozostałość po życiu płodowym, która wielu rodzicom sprawia ogromny stres przy pielęgnacji. Tymczasem zazwyczaj nie wymaga specjalnego postępowania. Zwykle po porodzie, w szpitalu, kikut pępowiny pryskany jest specjalnym płynem 2–3 razy na dobę. Po powrocie do domu kikut pielęgnujemy na sucho, co oznacza, że nie wymaga on żadnego specjalnego traktowania. Zawsze kiedy się zmoczy, wysuszamy go patyczkami do pielęgnacji i czekamy, aż odpadnie. Zazwyczaj odpada w 2-3 tygodniu, ale bywa, że szybciej. Po jego odpadnięciu dno pępka musi się zagoić, wysuszyć i czasem wykruszyć ze strupków. Niezwykle rzadko zdarzają się problemy ze ślimaczeniem, brzydkim zapachem i ropieniem tej okolicy. Należy się wówczas zgłosić do położnej rodzinnej, która sprawdzi stan i zaleci odpowiednie postępowanie. Pomocny jest zawsze płyn do tego przeznaczony, który odkaża, myje i pielęgnuje to miejsce.

Mały nosek
Zdarza się, że oczy noworodka ropieją. To zwykle stan po zastosowaniu zabiegu Credego – wprowadzenie do worka spojówkowego noworodka 1–2 kropli roztworu azotanu srebra jako profilaktyki rzeżączkowego zapalenia spojówek. Oczy noworodka możemy przemywać przegotowaną wodą od zewnętrznego kącika oka do środka w kierunku nosa, pamiętając, że jedno oko
przemywamy jednym wacikiem tylko jeden raz.

Uszy noworodka myjemy wyłącznie na zewnątrz i za uszami. Do środka przewodu słuchowego nie należy wkładać patyczków. Jeśli wypływa woskowina, to tylko ją wycieramy.

Nos u tak małego dziecka oczyszcza się właściwie sam. Noworodek potrafi rozpoznać duże cząstki w powietrzu, co objawia się kichaniem i jest to naturalny proces, a nie objaw infekcji. Zazwyczaj nos nie wymaga specjalnej pielęgnacji, chyba że w wyniku ulania mleko dostało się do przewodu nosowego i nie wypłynęło. Można wtedy wkroplić po 1 kropli soli fizjologicznej i położyć maluszka na brzuszku. Z pewnością mleko wypłynie.

Ciemieniucha
Pielęgnacja włosów noworodka to umycie głowy podczas kąpieli. W pierwszym miesiącu możemy używać emolientów. Jeśli jednak czuprynka jest bardzo bujna, możemy zastosować szampony
od pierwszych chwil życia. U dzieci może pojawiać się ciemieniucha, która nie świadczy ani o błędach pielęgnacyjnych rodziców, ani o zaniedbaniu, tylko o zbyt intensywnej pracy gruczołów łojowych. W takiej sytuacji główkę dziecka natłuszczamy gotowymi preparatami albo dobrym olejem, pozostawiamy na 20 minut, a następnie wyczesujemy. Jak zawsze w takich sytuacjach, możemy liczyć na pomoc położnej rodzinnej. Bez względu na to, czy problemy pielęgnacyjne się pojawią, warto spędzać z dzieckiem czas. Działania pielęgnacyjne to świetny pretekst, by wzajemnie się poznać i pobyć razem.

Tekst: Natasza Dajewska, położna w szkole rodzenia „Położna z Sercem”
www.octedin.pl