To pytanie zadaje sobie większość kobiet. Odpowiedź jest zawsze ta sama – cudownie. Jak to jest być przewlekle, nieuleczalnie chorą mamą? Tu także odpowiedź może być tylko jedna – cudownie. Chora mama cieszy się intensywnie z każdego dnia spędzonego ze swoim skarbem. Pragnie być z nim nieustannie, okazać mu swoją miłość na wszystkie sposoby, czasami przesadnie, jakby kradła te chwile szczęścia, które są przecież nieodłączną częścią jej życia i należą wyłącznie do niej. Przytula i całuje swoje dziecko, powtarza mu, że je kocha i że jest jej największym szczęściem tak często, aby starczyło na długo, być może na dłużej niż starczy jej sił, choć nawet sama przed sobą nie chce się przyznać do tej myśli. Chce być obecna w każdej ważnej dla niego chwili.

To ona pragnie otrzymać pierwszy uśmiech, dotrzeć pierwszy ząbek, podać pierwszy łyk zupki na łyżeczce, być przy pierwszym, samodzielnym kroczku. Wierzy, że będzie obecna również wtedy, gdy jej dziecko pójdzie do przedszkola, szkoły, gdy będzie zdawało maturę i egzamin na prawo jazdy, że będzie patrzyła z dumą, gdy stanie na ślubnym kobiercu i będzie cieszyło się ze swojego potomstwa. Ma nadzieję, że będzie mogła je uciskać i pogratulować, gdy przybiegnie do domu z pierwszym sukcesem i pocieszyć w swoich ramionach, gdy spotka je przykrość lub porażka. Całym sercem chcę być przy nim. Pokazać mu piękno świata, nauczyć, jak być dobrym i uczciwym człowiekiem, uwrażliwić na krzywdę innych i niekłamaną radością i dumą słuchać słowa „mama”.

Swoją bezgraniczną miłością stara się mu wynagrodzić słabość spowodowaną chorobą, nieobecność wymuszoną częstymi pobytami w szpitalu. Snuje niekończące się radosne plany na przyszłość, gdy jej stan zdrowia ulega poprawie i patrzy w nią z niepokojem, gdy samopoczucie gwałtownie się pogarsza, bojąc się wtedy nie o siebie, ale o swoje maleństwo. Często traci cierpliwość, ale nie do dziecka. O nie! Do siebie samej. Ma dość nieustannego osłabienia, bólu, zmęczenia. Ciągłego przyjmowania leków, pamiętania o badaniach kontrolnych, wizytach u lekarza i pobytów w szpitalu. Wtedy złości się, czasami płacze, ale nieczęsto, bo wie, że musi być silna, dla siebie i dla maluszka. Czuje, że traci cenną energię, którą mogłaby wykorzystać dla swojego skarbu, a jednocześnie zdaje sobie sprawę, że nie może zaniechać tych czynności, które stają się obowiązkiem, bo paradoksalnie, one dają szansę na dłuższe, aktywne bycie z dzieckiem i wynagrodzenie mu tym samym chwilowej niedyspozycji.

Chora mama to taka sama mama jak zdrowa, tylko bardziej zdaje sobie sprawę z nieubłaganie płynącego czasu. Umie docenić każdą chwilę spędzoną z dzieckiem i cieszyć się nią. Nie narzeka na zmęczenie i brak czasu, bo tak naprawdę czas spędzony z dzieckiem jest tym, czego najbardziej potrzebuje. Marzy, aby było zdrowe i szczęśliwe, aby wyrosło na mądrego i uczciwego człowieka. Nade wszystko jednak pragnie, by było kochane, szczególnie wtedy, gdy jej już nie będzie, wie bowiem, że póki jest, miłości mu nie zabraknie. Co może zrobić chora mama dla swojego dziecka? Odpowiedź jest prosta. To samo, co każda inna. Kochać je najmocniej, opiekować się nim z czułością i troskliwością, wychować najlepiej jak potrafi. Dla niego najważniejsza jest bowiem kochająca mama, niezależnie od stanu zdrowia. Każda chora kobieta przed podjęciem decyzji o dziecku zastanawia się nad dwiema kwestiami: czy warto zaryzykować, bo przecież biorę leki, mam i tak słaby organizm i czy dam sobie radę.

Moja odpowiedź jest jednoznaczna. Warto mimo naturalnego niepokoju o zdrowie swoje i maluszka, bo nie ma piękniejszych chwil niż te, gdy dowiadujemy się o ciąży, gdy widzimy swoje dziecko na USG, gdy czujemy jego ruchy, gdy przynoszą nam je po porodzie i po raz pierwszy możemy je zobaczyć i uściskać. Cudowna jest świadomość, że ta malutka kruszynka będzie z nami już zawsze. Nie do przecenienia jest moment, gdy nasze maleństwo radośnie uśmiechnie się na nasz widok, obdarzy zaślinionym, mokrym całusem i zawoła „mama”. Nie należy też się obawiać, czy sobie poradzimy, bo dziecko to szczęście  i wielka miłość, a te uczucia zawsze dodają sił, mają moc uzdrawiającą. Mam zdrowego, ślicznego i mądrego synka. Jestem mamą, chorą, ale niezwykle szczęśliwą i dumną, że pomimo wielu trudności udało mi się stworzyć wspaniałą rodzinę.

Anna C.