Ile razy zdarzała nam się sytuacja – wracamy do domu, jesteśmy zmęczeni, chcemy ugotować obiad, a nasze kilkuletnie dziecko nagle zaczyna krzyczeć? Ile razy w takiej sytuacji zachowaliśmy zimną krew, pomyśleliśmy „poświęcam mu za mało uwagi”, może jest zmęczone, może coś jest nie tak? Ile razy przyszło nam wtedy do głowy, że być może to przez to, że tak naprawdę nie spędzamy z nim czasu?

Ile razy poszliśmy na spacer lub na plac zabaw i złapaliśmy się na tym, że rozmyślamy o problemach, tak naprawdę nie rozmawiając i nie bawiąc się z dzieckiem? A ile razy zdarzyło nam się bezmyślnie przeglądać komórkę, Facebooka, oglądać telewizję, czytać magazyn, podczas gdy nasz maluch bawił się tuż obok, zupełnie sam? W dzisiejszym świecie jesteśmy coraz mniej uważni. Zbyt często żyjemy na tzw. autopilocie. Brakuje nam czasu na to, żeby się zatrzymać, zastanowić nad własnymi emocjami i przede wszystkim w 100% skupić na dziecku. Nie potrafimy doświadczać tego, co dzieje się tu i teraz. Nie jesteśmy w stanie skupić się na naszych emocjach, na dziecku, które jest w zasięgu ręki, z którym się bawimy, które potrzebuje naszej uwagi i na nią czeka, a której tak naprawdę nie potrafimy mu ofiarować. Przestaliśmy być uważni.

Czym jest uważność (Mindfulness)?
To szczególny rodzaj uwagi – świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę (J. Kabat-Zinn, 1990). Jest to zdolność do bycia w pełni obecnym, do doświadczania chwili. Wynika z pewnego rodzaju skupienia na tym, co dzieje się tu i teraz. Uważne rodzicielstwo (mindful parenting) oznacza, że stajemy się mniej przywiązani do wyników, za to bardziej koncentrujemy się na odkrywaniu życia naszego i naszych dzieci. To uwaga, która skupia się na danym momencie, płynąca ze szczerego serca, pozbawiona jakiejkolwiek oceny. To akceptowanie naszych dzieci takimi, jakimi są, a nie takimi, jakimi chcielibyśmy, żeby były.

Po co nam uważne rodzicielstwo?
Uważne rodzicielstwo wywiera wpływ nie tylko na rozwój emocjonalny dziecka, lecz także na nabycie umiejętności nawiązywania dobrego kontaktu z innymi. Dzieci doświadczające poczucia bliskości ze swoimi rodzicami mają poczucie własnej wartości, lepiej sobie radzą w szkole, wchodzą w zdrowe relacje z innymi, czują się komfortowo w obecności dorosłych, eksplorują świat i próbują nowych rzeczy, łatwiej radzą sobie też ze zmianą i rozwijają pozytywny obraz własnej osoby, co powinno w konsekwencji prowadzić do pojawienia się zrównoważonej samooceny.

Jon Kabat-Zinn, jeden z autorów książki „Everyday Blessings: The Inner Work of Mindful Parenting” twierdzi, że „badania nad mózgiem wykazały, że empatia jest częścią naszego istnienia, jest niejako wbudowana w bycie człowiekiem. W momencie gdy doświadczamy innych ludzi, kiedy uważnie uczestniczymy w relacji z nimi, wtedy nasze neurony zaczynają rezonować w ten sam sposób, co w systemie nerwowym tej drugiej osoby. Jeśli nie jesteśmy obecni emocjonalnie w życiu naszych dzieci, wówczas lekceważymy najbardziej podstawową więź łączności pomiędzy nami. Dowiedziono też, że jeśli jesteśmy bardziej emocjonalnie obecni, w sposób zrównoważony i uważny, wówczas dzieci wyrastają na dorosłych lepiej funkcjonujących i lepiej radzących sobie w sytuacjach emocjonalnie trudnych”.

Uważne rodzicielstwo nie przychodzi z łatwością – to wynik ciężkiej pracy i naszej głębszej świadomości. Można się tej sztuki jednak powoli uczyć i dzięki temu będziemy coraz bardziej uważni.

Co możesz zrobić, aby stać się uważnie obecnym rodzicem?
W pierwszej kolejności słuchaj uważnie. Staraj się w świadomy sposób oceniać sytuacje, a przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: „Czy w danym momencie reagujesz reaktywnie (bezmyślnie) czy responsywnie (uważnie)?”. Czasem w trudnych chwilach warto zatrzymać się na sekundę i zadać sobie właśnie to pytanie. Jeśli reagujemy na daną sytuację w sposób bardziej uważny i dogłębny, wówczas nasze rodzicielstwo staje się o wiele bardziej efektywne.

  • Punktem wyjścia powinna więc być koncentracja na naszych emocjach i myślach. Inne sposoby to cieszenie się chwilą, skupianie uwagi na tu i teraz, medytacja.
  • Eliminuj dystraktory, którymi są m.in. smartfony, komputery i telewizory. Odwracając naszą uwagę, przeszkadzają w nawiązaniu pełnych relacji. Dlatego, kiedy jesteś z dzieckiem, wyłącz je lub odłóż na bok.
  • Naucz cieszyć się z małych rzeczy, zmniejszając wagę tych wielkich. Te pierwsze potrafią cieszyć o wiele bardziej, tylko trzeba je dostrzec.
  • Bądź obecny/a (Kring L., 2013). W zamian za wszystko inne. Spróbuj przeznaczyć jedną godzinę dziennie na poświęcenie swojemu dziecku niczym niezakłóconej uwagi. I zrób to nie zgodnie z aktywnościami z twojego planu, ale właśnie na warunkach twojego dziecka. To najlepszy sposób na okazanie rodzicielskiej miłości.
  • Zrezygnuj z wydawania ocen, w stylu „Wszystko już o tobie wiem”, „Taki jesteś”. Daj się ponieść fascynującej podróży, która pozwoli ci co chwila odkrywać coś ciekawego o twoim dziecku. Obserwuj jego życie jak zagadkę. Każda niespodzianka da ci wiele radości.
  • Aby słuchać w pełni z uwagą, bez wydawania ocen, istotne jest, aby w prawidłowy sposób identyfikować emocje odczuwane przez siebie i przez dziecko. Rodzice doświadczają wielu silnych stanów afektywnych, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Jako rodzice często żyjemy w pośpiechu, przeciążeniu zadaniowym i przede wszystkim w stresie. W rezultacie tego możemy przenosić nasze negatywne emocje w relacje z naszymi dziećmi. Dlatego uważnie zarządzaj swoim stresem, zrób sobie czasem przerwę i znajdź chwilę na relaks.

Rodzic wystarczająco dobry
Zbyt często oczekujemy od siebie doskonałości, chcemy być idealnymi rodzicami, podczas gdy uważne rodzicielstwo łączy rzeczywistość z mądrością „wystarczająco dobrego” rodzica,
w której bez względu na nasze intencje momenty słabości i niedoskonałości są po prostu nieuniknione (Kring L., 2013). Odnoszenie porażki jest również istotne dla rozwoju naszych dzieci. Bo każdy moment słabości daje możliwość naprawy, wybaczenia, nauki uczciwości i przede wszystkim jest krokiem do dalszego rozwoju.

Uważne rodzicielstwo implikuje pełną akceptację cech i zachowań naszych dzieci. Aby to osiągnąć musimy najpierw uświadomić sobie, jakie są nasze niespełnione marzenia, problemy, niezakończone sprawy. To istotne, abyśmy nie zaczęli przenosić oczekiwań i wymagań na nasze dzieci, a w konsekwencji abyśmy nie odczuwali irytacji, że one nie są takie, jak sobie to wyobrażaliśmy.

Tekst: Maja Falkiewicz-Gancarz, psycholog, autorka bloga www.bemam.pl, mama Leo i Adasia