Zawsze wie lepiej, uwielbia zmieniać dziecku pieluchy, a może dba o to, żeby wasz rodzinny album miał milion zdjęć? Nie ma znaczenia, jakim jest typem ojca. Najważniejsze, że angażuje się w opiekę i wychowanie maluszka.

Tato, obok mamy, to najukochańsza osoba dla dziecka. Nie zawsze jest idealny. Bywa bohaterem małego rycerza i całym światem uroczej księżniczki. A kim jest naprawdę? Istnieją pewne typy ojców. Poniżej przedstawiamy je z przymrużeniem oka.

Ojciec „Matka”
Chodzący ideał. Wie, w jaki sposób zmienić pieluszkę, do czego służy frida i jak zapinać kopertowe body. Skład zupek ze słoiczka wymienia z pamięci. Zna wszystkie terminy szczepień i badań kontrolnych. Wpadki mu się nie zdarzają. Z takim tatusiem mama może reaktywować życie towarzyskie, wyjść na fitness albo do kina.

Ojciec „Podręcznik”
Wszystko sprawdza w przeróżnych poradnikach, na portalach internetowych, dopytuje pediatrów oraz położne. Zna odpowiedź na każde pytanie. Z jego ust nigdy nie usłyszysz „Dzieci tak mają”. Ostatnie słowo musi należeć do niego. Potrafi doprowadzić matkę do szału w ciągu 5 sekund, a jak się dobrze postara, to w ciągu sekundy.

Ojciec „Uczony”
Jest jeszcze bardziej irytujący niż ojciec „Podręcznik”. Ma niewielką wiedzę, jednak żyje w przekonaniu, że pozjadał wszystkie rozumy. Uwielbia pouczać, poprawiać, dyskutować. Nawet gdy nie ma racji, wykłóca się do upadłego. Czasami sprawia wrażenie, że urodził przynajmniej pięcioro dzieci, w tym trojaczki.

Ojciec „Esteta”
Uwielbia swoje dziecko. Aktywnie uczestniczy w jego wychowaniu. Wyręcza matkę. Mógłby awansować do miana ojca „Matki” gdyby nie jedna wada. Ojciec „Esteta” ulatnia się, kiedy pojawia się kupa szczęścia lub fontanna radości. Jest to dla niego bariera nie do pokonania. Jeśli mama planuje wypad na zakupy, musi najpierw przewinąć dziecko, a najlepiej wymyć.

Ojciec „Fotograf”
Nie rozstaje się z aparatem. Już podczas porodu każe przyszłej mamie ładnie się uśmiechać. W pierwszej minucie po urodzeniu dziecko ma już przynajmniej sto zdjęć. W jego domu półki są pełne albumów. Nie odpuszcza żadnej okazji do pstryknięcia fotki – pierwsza kupka, kąpiel w olejku, obcinanie paznokci, przewijanie, płacz, kolka, wizyta u lekarza…

Ojciec „Wodzirej”
Włącza się w opiekę nad dzieckiem, kiedy maluch jest na tyle duży, żeby się bawić. Wówczas bardzo chętnie zabiera pociechę do kina, na plac zabaw i na wycieczki. Uważa, że noworodki i niemowlęta do ukończenia trzeciego miesiąca życia są zbyt mało komunikatywne i nie można z nimi ciekawie spędzać czasu.

Ojciec „Prezenter”
Chce mieć syna. Uważa, że dla chłopców można kupić fajniejsze zabawki. Obsypuje dziecko prezentami od chwili urodzenia. Z okazji ukończenia pierwszego miesiąca kupuje dziecku kolejkę, klocki oraz samochodziki, które chciał posiadać w dzieciństwie. Sam się nimi bawi. Matce dziecka mówi, że tylko testuje.

Ilu ojców, tyle sposobów na „bycie tatą”. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z ojcem „Uczonym”, „Prezenterem” czy „Fotografem”, tak naprawdę liczą się chęci, zapał i miłość do dziecka. Tacie możemy wybaczyć wiele, bo – jeśli kocha – to wszystkie wady przestają mieć znaczenie.

Tekst: M. Zieleń-Puszczecka