Często mamy, z własnej woli lub w wyniku określonych okoliczności, biorą większość lub całość rodzicielskich obowiązków na swoje barki, mimo iż mogłyby oddać przynajmniej ich część w ręce taty. Czy to dobry pomysł?

Dlaczego mama bierze za dużo na swe barki? Przyczyn może być bardzo wiele. Kobiety często obawiają się, że partner nie potrafi opiekować się dzieckiem. Mężczyzna może unikać obowiązków zaraz po porodzie, w obawie, że może zrobić krzywdę maluchowi, a wtedy mama przejmuje inicjatywę. Może być też tak, że tato pracuje wiele godzin i wraca wieczorami, nie mając siły na dodatkowe obowiązki (pytanie tylko, czy faktycznie nie ma siły?). Powodów będzie znacznie więcej i wszystkie one mogą w dalszej perspektywie prowadzić do jeszcze większego rozłamu w podziale rodzicielskich obowiązków. Na koniec tato staje się tylko tym od zabawy, a mama jest od opieki i obowiązków. Sytuacja nie musi być aż tak jaskrawa, jednak z pewnością w wielu związkach będzie przyczyniać się do tego, że kobieta sama, często nieświadomie, zawłaszcza dla siebie coraz więcej rodzicielskich obowiązków. Czy jest z tym szczęśliwa? Niekoniecznie, ale może nie zdawać sobie z tego sprawy. Czy może mieć to zły wpływ na dziecko? Możliwe, bo z czasem mama może stać się bardziej sfrustrowana i niezadowolona z zaistniałej sytuacji, w której wszystko spada na jej barki, a w jej oczach „mąż nie robi nic przy dziecku, tylko ona…”.

Do czego to wszystko prowadzi?
Nierówny podział rodzicielskich ról może być fatalny w skutkach zarówno dla rodziców, jak i dla dziecka. Jesper Juul powiedział, że „jeśli kobieta kocha, to robi rzeczy, których nie chce robić” („Tygodnik Powszechny”, Zmianamama, nr 22 (3281), 27 maja 2012). W naszym społeczeństwie, czy chcemy tego, czy nie, nadal króluje przekonanie, że rola mamy to praca pełna poświęceń i wyrzeczeń. Kobieta, która powie, że jest tym zmęczona i ma dość, bardzo często natrafia na brak zrozumienia. Pozostawiona sama sobie, spędzająca większość dnia bez męża, z malutkim dzieckiem, może popaść w stan frustracji. Wówczas zaczyna wykonywać rzeczy, które niekoniecznie chce robić, a dziecko, którym się zajmuje, niestety dość szybko to odczuje. Odczuje złość matki, odczuje emocje, które niekoniecznie będą czyste, bo będziemy mieć do czynienia z pewną mieszanką emocji negatywnych i pozytywnych. Ta ambiwalentność uczuć będzie niestety bardzo negatywnie na nie wpływać. Nierówny podział ról i zmęczenie kobiety będą też prowadziły nieuchronnie do kłótni i coraz większych nieporozumień w związku. Należy pamiętać, że niewyspana i czująca osamotnienie mama będzie coraz bardziej sfrustrowana.

Jak przeciwdziałać takiej sytuacji?
Musimy nauczyć dzielić się obowiązkami, ale nie w taki sposób, że mama robi wszystko, a tato od czasu do czasu pomaga. Odpowiedzialność rodzicielska powinna ciążyć na obu stronach, nikt nikogo nie może z niej zwolnić. Kobieta nie powinna zawłaszczać wszystkich obowiązków dla siebie, bo tak podpowiada wzorzec kulturowy, bo w końcu sama z nimi zostanie. Chociaż trudno, bo matka odczuwa mocno potrzeby swojego dziecka, to jednak warto, aby pokazywała partnerowi, że tak samo jak on czegoś nie potrafi. W ten sposób mężczyzna będzie mógł powoli przejmować swoją porcję odpowiedzialności. Mężczyzna musi również doświadczyć bliskości z dzieckiem, musi mieć szanse zostać z nim czasem sam na sam, musi być wystawiony na próbę płaczu i głodu i musi sobie z tym wszystkim poradzić. Dlatego mama powinna wychodzić z domu, zostawiać malucha z tatą, zamykać drzwi i zapominać o wszystkim na kilka godzin. Tato powinien spędzić trochę czasu z dzieckiem, powinien mieć szansę sprawdzić się w tej roli, bez mamy.

Nic na siłę
Do opieki nad dzieckiem lepiej nie zmuszać. Ten punkt w zasadzie odnosi się do obu płci i mimo iż ma większe zastosowanie w teoriach motywacji, to odnajdziemy ten aspekt również w wykonywaniu rodzicielskich obowiązków. Matka niejako naturalnie po porodzie zaczyna opiekować się dzieckiem i jest to jej nieprzymuszona wola, robi to instynktownie, bo tak czuje i chce. Wielu ojców zaraz po przyjściu na świat maleństwa również poczuje odpowiedzialność za nie i bez problemu przejmie część rodzicielskich obowiązków. Jeśli jednak z jakiegoś powodu tato nie włączy się, nie warto naciskać i zmuszać. O wiele lepiej będzie, jeśli zostanie on z maluchem na chwilę sam i będzie musiał sobie poradzić. Inne rozwiązanie to pokazanie bezradności przez mamę, prośba o pomoc czy też po prostu angażowanie partnera w podejmowanie różnego rodzaju decyzji. Zmuszanie może wywołać efekt odwrotny do zamierzonego i albo tato się wycofa, albo będzie wykonywał pewne czynności tylko dlatego, że każe mu mama, a nie dlatego, że tak naprawdę chce. Sedno tkwi w motywacji, dlatego warto podejmować wspólnie decyzje i przede wszystkim czuć, że chcemy robić to, co robimy.

Bardzo często my, mamy, przejmujemy inicjatywę. Dlatego że mamy silną osobowość i lubimy dowodzić albo dlatego że bycie mamą tego po prostu wymaga, albo dlatego że po prostu zostajemy z wszystkimi obowiązkami same. Niestety, nie w każdej sytuacji możemy zadziałać, ale w wielu przypadkach kobieta również ponosi odpowiedzialność za obciążenie siebie zbytnią ilością macierzyńskich obowiązków. Dlatego warto jest się dzielić, warto dać tacie pole do popisu, bo przecież on równie dobrze jak mama da sobie radę!
***
Tekst: Maja Falkiewicz-Gancarz, mama 4-miesięcznego Adasia, www.bemam.pl