Poród to magiczny moment, kiedy to po długich miesiącach oczekiwania doświadczamy niezwykłego cudu narodzin. Jest to także trudne wyzwanie dla ojca mającego się narodzić dzieciacka, którego pomoc jest bezcenna, choć niesie ze sobą duże obciążenie psychiczne i fizyczne.

Przedporodowe dylematy
Tatuś obecny przy porodzie nie jest jedynie biernym obserwatorem trzymającym partnerkę za rękę. Dla wspólnego dobra powinien pełnić i zazwyczaj pełni jak najaktywniejszą rolę w trakcie porodu. Jest tam, żeby razem urodzić, okazując mamie maksimum miłości i wsparcia. Niezwykle ważne jest jednak, aby uczestnictwo w zajęciach szkoły rodzenia i samym porodzie było całkowicie dobrowolne i nie wynikało z przymusu, wzbudzonego poczucia winy czy szantażu emocjonalnego. Pamiętajmy, że ojciec może uczestniczyć w porodzie, ale nie jest przy nim niezbędny. Jest nieobecność w trakcie porodu nie oznacza braku miłości czy zaangażowania w ciążę. Boom na porody rodzinne powoduje, że na sali porodowej znajdują się zarówno ci, którzy pragną wziąć udział w porodzie, jak i ci, którzy nie mieli szansy podjąć decyzji samodzielnie i świadomie. Nie każdy mężczyzna jest dobrym towarzystwem porodu, a zdarza się, że niektórzy go wręcz opóźniają. Czasem mężczyźni mogą nie chcieć uczestniczyć w tym wydarzeniu albo uważają je za zbyt niebezpieczne, albo zbyt mistyczne, by byli godni brać w nim udział. Byłoby to dla nich przekroczeniem jakiegoś tabu. Niektórzy wolą się trzymać z dala od sekretów kobiecego ciała, obawiając się pozbawiających męskości przerażających widoków. Prawda jest taka, że zwykle są zbyt zajęci, by zauważyć bardziej drastyczne szczegóły i wytrzymują nawet ci lękający się publicznego omdlenia.

Męskie bóle porodowe
W szkołach rodzenia wiele mówi się o roli ojca w trakcie porodu i sposobie, w jaki może pomóc rodzącej mamie. Tato musi się jednak wcześniej zastanowić, jak panować nad własnym wyczerpaniem, którego on również niewątpliwie doświadczy. Rodzący ojciec bardzo często potrzebuje chwil wytchnienia i odpoczynku, choć nie spotyka się to ze zrozumieniem otoczenia. Bycie łącznikiem między światem medycznym a rodzącą żoną, otaczanie ją opieką, wsparciem oraz tłumienie swoich emocji, może pochłaniać mnóstwo energii. Lista jego porodowych obowiązków jest niezwykle długa i sama w sobie nużąca: pomoc rodzącej przy wyciszeniu, nastrajanie jej pozytywnie, pilnowanie rytmu oddechu, relaksowanie żony, walka z własnymi negatywnymi emocjami, opanowywanie się, by nie okazać lęku o szczęśliwy poród maluszka, nie rozzłościć żony, nie uciszać jej, nie mówić za dużo, panować nad własnym zniecierpliwieniem. Taka wielozadaniowość bardzo męczy! Mężczyzna na porodówce jest jedną wielką bolącą obawą: czy sprosta temu zadaniu, czy żona jest bezpieczna, czy z dzieckiem wszystko w porządku, czy sam robi wszystko jak należy. Każdy człowiek boi się tego, czego nie zna. A tatuś, ze wszystkich osób zgromadzonych w sali, tej wiedzy posiada jednak najmniej!

Do tych emocjonalnych dolegliwości niekiedy dołączają wyraźne fizyczne objawy. Zdarzają się mężczyźni, którzy tak bardzo przeżywają poród partnerki, że sami również odczuwają bolesne skurcze w okolicy brzucha i przeszywające bóle krzyża. O ile takie cierpienia nie dotyczą wszystkich, to lepiej, by rodzący mężczyzna przygotował się wcześniej na niewygody pozycji stojąco-siedzącej: bolące i odrętwiałe nogi, dolegliwości pleców, napięciowe bóle głowy (na które na dodatek nie wolno mu się głośno skarżyć). Rozdrażniony własnym bólem i zmęczeniem nie będzie mógł dzielić się z partnerką spokojem i opanowaniem. Wygodne obuwie, zabrane na wszelki wypadek tabletki przeciwbólowe, cukierki kofeinowe mogą zapewnić mu potrzebny komfort, by mógł w pełni spełnić opiekuńczą rolę.

Obopólne podziękowania
Dziecko jest darem, za który tatusiowie w szczególny sposób dziękują swoim partnerkom. Uczestniczą w porodzie i ciężko pracują, by być prawdziwym oparciem dla rodzącej, oddychając z nią i okazując nieokiełznaną radość już po urodzeniu malucha. Podziękowania są zawarte w ich aktywności porodowej, ale wielu mężczyzn składa dodatkowe głośne deklaracje, zapewniając o swojej wdzięczności i miłości. Niech mamy starają się dziękować tatusiom za możliwość doświadczenia tego małego Cudu. Przecież w tę intymność, 9-miesięczną ciążę oraz trud porodowy zaangażowani byli oboje.

Tekst: Anna Englert-Bator, psycholog
Fot: depositphotos.com/Drukarnia Chroma

Share Button