Przez wiele wieków głównym zadaniem i obowiązkiem ojca względem potomstwa było wyżywienie go i zapewnienie bezpieczeństwa fizycznego. Mężczyźni, wywiązując się z tych zadań, jakby przy okazji spełniali także zadania wychowawcze. Było to możliwe, ponieważ najczęściej miejscem pracy, która dawała wyżywienie i bezpieczeństwo rodzinie, był przydomowy warsztat, pobliskie pole lub las. Dzięki temu dzieci spędzały z ojcem dużo czasu, ucząc się od niego życia.

Czynny udział

coodo (95)
Fot. Coodo

W obecnych warunkach społecznych model wychowywania „przy okazji” jest w większości przypadków niemożliwy do zrealizowania. Jako ojcowie większą część dnia spędzamy w pracy, którą wykonujemy poza domem, nie mając kontaktu z naszymi dziećmi. Dlatego po powrocie z pracy i w dni wolne od obowiązków zawodowych musimy przebywać z maluchami, musimy być obecni zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Nasza obecność ma się przejawiać przez uczestnictwo w pielęgnowaniu dziecka i opiekowaniu się nim, zainteresowanie jego osobą, inspirowanie go i uczestnictwo w zabawie, wspólnej pracy, rodzinnych rozmowach, wyjazdach, czytaniu itp.

Solidny fundament

Na każdym etapie życia dziecka obecność ojca wyraża się w inny sposób. Mężczyzna staje się ojcem już w chwili poczęcia potomka. Od jego postawy w tym okresie zależy bardzo dużo. Jeżeli okazuje wtedy radość, akceptuje fakt poczęcia i przyjmuje je bez lęku, to tworzy fundament pod przyszłą relację ze swoim dzieckiem. Postawa mężczyzny w tym czasie ma ogromne znaczenie dla partnerki, która otoczona opieką łatwiej znosi trudy związane z ciążą, jest spokojniejsza i z radością oczekuje narodzin malucha. Pełne miłości głaskanie i przytulanie bobasa „w brzuszku”, mówienie do niego oraz spokojne i czułe zwracanie się do żony sprawia, że dziecko lepiej się rozwija, odbiera bowiem bodźce z zewnątrz oraz pozytywne emocje mamy. Maluch bardzo dużo zapamiętuje ze swojego życia przed narodzeniem, szczególnie pełen miłości głos taty.

Niełatwa, ale wdzięczna rola

coodo (180)
Fot. Coodo

Pełnienie roli ojca jest ważnym, ale też wymagającym zadaniem dla mężczyzny. Im dzieci są starsze, tym bardziej rosną wymagania wobec taty. Mężczyźnie bardzo łatwo uciec przed tym wyzwaniem w pracę zawodową, hobby czy przed ekran telewizora. Zmęczenie, ciągły stres związany z koniecznością utrzymania rodziny, pędzący czas, nieustannie niedokończone sprawy i zobowiązania mogą go przygniatać. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że dzieci nas potrzebują i to, co teraz od nas otrzymają, będzie procentować w przyszłości.

Cenne minuty

coodo (133)
Fot. Coodo

Kilkuletnie dziecko oczekuje od taty przede wszystkim czasu. Starajmy się więc maksymalnie wykorzystać każdą minutę spędzoną razem. Warto zapomnieć o telewizorze i komputerze, a wyciągnąć ciekawą grę planszową, piłkę, klocki lub książkę. Starszemu dziecku dobrze jest pomóc w odrabianiu pracy domowej, możemy dzięki temu rozwijać w nim zainteresowanie danym tematem lub szybko reagować u nauczyciela, gdy nas coś niepokoi. Czas spędzany z ojcem daje maluchowi okazję do zadawania trudnych pytań. Odpowiedź udzielona przez tatę, który w oczach dziecka jest „najmądrzejszy i wie wszystko”, sprawia że czuje się ono pewniej. Pomiędzy ojcem a potomkiem rodzi się zaufanie, które będzie procentować, gdy ten wejdzie w okres dojrzewania i będzie wiedział, że z trudnymi pytaniami zawsze może „uderzyć” do taty.

Tatusiowie, łączcie się!

coodo (168)
Fot. Coodo

Pod wpływem badań naukowych podkreślających rolę taty w rozwoju dziecka w wielu miejscach w Polsce prowadzone są warsztaty dla ojców, powstają kluby i stowarzyszenia zrzeszające tatusiów, którzy mogą się dzielić swoimi doświadczeniami i problemami. Co więcej, sami ojcowie organizują pikniki, spływy kajakowe, wycieczki górskie, na których dzieci mogą spędzić z nimi trochę „szalonego” czasu. Warto brać udział w tego typu inicjatywach, można też organizować spotkania i wypady w gronie najbliższych przyjaciół, znajomych tatusiów z przedszkola czy szkoły. Czas spędzony z dzieckiem na pewno zaprocentuje w przyszłości!
Sam jestem ojcem piątki dzieci. Duża, rozbrykana gromadka i do tego każde dziecko inne: inny temperament, inne talenty, inny sposób reagowania. A ja jestem tylko człowiekiem i jak każdy rodzic popełniam błędy.
Zdarzają mi się dni, gdy nie mam na nic ochoty i podniesionym głosem staram się wyegzekwować wypełnienie przez dzieci obowiązków. Ojcostwo jest jednak dla mnie wielką radością i daje mi ogromną satysfakcję. Oczywiste jest, że tzw. czasu dla siebie mam bardzo mało, a najczęściej wcale, ale ten spędzony z dziećmi to jest także czas „dla mnie”, który zaprocentuje nie tylko kiedyś w moich dzieciach, ale także procentuje we mnie. One dojrzewają i rozwijają się, a dzięki nim ja także wzrastam. Wiem, że jestem niezastąpiony dla moich dzieci, ale ja ich także potrzebuję dla własnego rozwoju. Wyzwania, które stawia przede mną ich wychowanie, to niesamowita przygoda i warto ją świadomie podjąć.
Maciej Stopyra
Po narodzinach dziecka nie wolno ojcu odsunąć się lub dać się zepchnąć na boczny tor. Wiadomo, że mama lepiej będzie sobie radziła z pielęgnacją maleństwa, dlatego że intuicyjnie robi pewne rzeczy, których mężczyzna musi się uczyć. Kochający ojciec nie zrobi jednak dziecku krzywdy, a maluszek dzięki temu, że tata go przewija, pomaga w kąpaniu, nosi i przytula, uczy się „męskiej strony świata” i poznaje, że duże i szorstkie ojcowskie ręce, nawet przy nieco niezgrabnych ruchach, dają poczucie bezpieczeństwa i siły.
Tekst: Maciej Stopyra, psycholog, właściciel AKADEMII ROZWOJU Niepublicznej
Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Łańcucie. Ojciec piątki pociech.
Zdjęcia: sesja marki COODO

Share Button