Czy bycie aktywnym tatą, angażującym się w życie i wychowanie swoich dzieci to wielkie wyzwanie dla współczesnego mężczyzny? O roli odpowiedzialnego ojca rozmawiamy z Konradem Kruczkowskim, cenionym blogerem i felietonistą.

DOBRA MAMA: Co zyskuje mężczyzna angażujący się w rolę ojca?
Konrad Kruczkowski: Dowód na to, że doba nie kończy się na 24 godzinach, a sen nie jest niezbędny do szczęścia. To pierwsza, poważna lekcja. Mężczyźni stają dzisiaj przed trudnym wyborem. Pierwsza możliwość to powtórzenie modelu, który znamy z przeszłości. Modelu ojców nieobecnych, rodziców na niby, gdzie rola mężczyzn sprowadza się do troski o bezpieczeństwo materialne, okazyjne akty dumy i interwencje kryzysowe. Alternatywą jest wzięcie na siebie pełnej odpowiedzialności za opiekę nad dzieckiem, zaangażowanie w przestrzeń zarezerwowaną dla mam. To wyzwanie, ale jeśli decydujemy się na naprawdę bliską i odpowiedzialną relację z dziećmi, stajemy się nie tylko lepszymi ojcami, co jest wartością samą w sobie, ale również lepszymi partnerami, pracownikami, przyjaciółmi. Zaczynamy widzieć więcej.

DM: Czy są ciemne strony ojcostwa? Na co powinien się przygotować młody ojciec?
K.K.: Mężczyzna nagle staje naprzeciwko bezwarunkowej, absolutnej miłości, która domaga się zaangażowania. Ojcostwo nie jest kwestią deklaracji, ale obecności. Nie jesteśmy gotowi, bo dla większości z nas to coś zupełnie nowego. Jednocześnie tracimy uwagę kobiet, które skupiają się na nowej roli. Wtedy łatwo o krok w tył i ucieczkę: w pracę, własne plany i projekty. Przed ekran komputera. Dlatego ważne jest, żeby wejść w tę rolę maksymalnie wcześnie, odwiedzić szkołę rodzenia, zaangażować się w przygotowania. Otwarcie rozmawiać i dzielić się wątpliwościami.

DM: Co zyskują dzieci wychowywane przez odpowiedzialnych ojców?
K.K.: Jeszcze do niedawna żyliśmy mitem, że więź matki i dziecka ma szczególny charakter i jest ważniejsza. Nie jest tak. Dziecko potrzebuje zaangażowania i bliskości obojga rodziców. Ojcowska odpowiedzialność, a więc też obecność, to odpowiedź na tę potrzebę.

DM: Jakie korzyści odnosi młoda matka z zaangażowania ojca w wychowanie dzieci? Dlaczego warto?
K.K.: Odpowiedzialności za wychowanie dziecka nie można podzielić tak jak innych obowiązków. Tu nie ma miejsca na tabele i listy zadań do odznaczenia. Jeśli tylko jeden z rodziców, w domyśle mama, zna potrzeby dziecka, pamięta o terminach szczepień, wie, że zbliża się kolejna wizyta u lekarza, to tak naprawdę na nim i tylko na nim spoczywa pełna odpowiedzialność. I to musi być obciążające. Rodzicielstwo to partnerstwo o szczególnym charakterze. Jeśli ojciec współuczestniczy we wszystkich kwestiach związanych z opieką, pokazuje nie tylko, że ważne jest dla niego dziecko, ale również żona czy dziewczyna.

Dla dzieci rodzice to świat, który przyjmują bezwarunkowo. Nie podważają tego jak postępuje tata. Winy zawsze szukają w sobie.

DM: Jakie role ma do spełnienia ojciec niemowlaka?
K.K.: Rola ojca rozpoczyna się wcześniej. Już na etapie, kiedy dowiaduje się, że będzie tatą. Rozmawialiśmy już o tym, ale to ważne, żeby wybrać dobrą szkołę rodzenia i przechodzić przez ciążę razem z mamą dziecka. Jeśli mówimy o partnerstwie, to szczęśliwie dwutygodniowy urlop ojcowski dzisiaj pozwala na obecność w domu zaraz po urodzeniu dziecka. I zupełnie praktyczną pomoc. To niezwykle ważne również dla mamy, która potrzebuje dobrych, spokojnych warunków na dojście do siebie i wejście w nową rolę. Z jakiegoś powodu mężczyźni wciąż bagatelizują poród. Poza karmieniem piersią nie ma roli, której mężczyzna nie może pełnić. Naprawdę, czas niedzielnych ojców się skończył. I to nie jest kwestia nowej mody, innych warunków, ale naszego dojrzewania. Jeśli ojciec pielęgnuje dziecko, przewija, kąpie, nosi, przytula, zajmuje się nim w nocy, to mówi: jesteś dla mnie ważne. Tego nie można przecenić.

DM: Jakie jest znaczenie ojcowskiej opieki w poszczególnych etapach rozwoju dziecka?
K.K.: Jeszcze zanim córka pojawiła się na świecie, próbowałem jakoś określić się w całym tym rodzicielskim zamieszaniu. Mam takie głębokie, przekonanie, że rolą rodzica jest towarzyszenie dziecku od absolutnej zależności do pełnej autonomii. I oczywiście wraz z dorastaniem dziecka ten akcent się zmienia, ale zawsze dziecku należy zapewnić poczucie bezpieczeństwa i troszczyć się o jego własny obraz. Poczucie własnej wartości kształtuje się przez okres dorastania, od pierwszych dni życia, przez okres przedszkolny, dojrzewanie, po późniejsze lata.

DM: Jak pogodzić rolę zaangażowanego ojca z byciem odpowiedzialnym za utrzymanie rodziny?
K.K.: Poza sytuacjami granicznymi, gdzie sytuacja ekonomiczna rzeczywiście zmusza jednego rodzica do zostawienia domu, to zaangażowanie jest możliwe. Najczęściej to nie jest kwestia braku czasu, czy absolutnego zmęczenia, ale mniej lub bardziej świadomej decyzji mężczyzn, którzy zamiast tego, co ważne, wybierają iluzję komfortu. Zajmowanie się pracą kosztem opieki nad dzieckiem często jest brzydką wymówką, bo po pracy wciąż można przewinąć czy wykąpać niemowlaka, albo – w przypadku starszych dzieci – usiąść nad zadaniem domowym czy książką. Natomiast, to oczywiście temat na zupełnie inną rozmowę, problem stanowi nasza kultura pracy. Pracownik, tata, wciąż traktowany jest w kategoriach zasobów, nie podmiotowo. Bardzo potrzebujemy podkreślać społeczną odpowiedzialność pracodawców i tworzyć taką kulturę organizacyjną, w której ojcowie będą posiadać warunki do tego, żeby móc bardziej angażować się w sprawy wychowawcze.

***
Konrad Kruczkowski – felietonista Onet Autorzy, gromadzącego ciekawe i opiniotwórcze osobowości świata mediów czy blogosfery, tworzących dla największego medium online w Polsce. Autor społecznego bloga haloziemia.pl, zdobywca nagrody głównej w konkursie Blog Roku 2013. W swoich tekstach porusza tematy dla siebie ważne, w tym opisuje rolę taty, zaangażowanego w odpowiedzialne ojcostwo. www.wiadomosci.onet.pl/autorzy/konrad-kruczkowski