Zjawiłaś się pewnego dnia,
Tak naprawdę nie bardzo czekałam.
Jesień już chłodem me plecy otulała
Sprawiłaś wielką radość ojcu i babce,mnie mocno skrzydła podcięłaś
i od tego momentu wszystko chciałaś pozmieniać.
Kawa straciła swój smak, teraz piłam ją, by czuwać i matczynym okiem Cię przykuwać.
Czas nadszedł zdziwiony kolejnej jesieni, poklepał po ramieniu, dał więcej czerwieni.
Teraz cieszę się obficie, że po domu pląsa małe me odbicie.

Edyta

Share Button